Kazimierz Rzadkosz, góral z Gliczarowa Górnego (gm. Biały Dunajec) wynalazł nowy rodzaj silnika, który może okazać się rewolucyjnym rozwiązaniem zarówno w motoryzacji, jak i we wszelkich urządzeniach, które wykorzystują silniki spalinowe. Nikt w Polsce nie jest jednak w stanie sfinansować badań i budowy tego prototypu.
Bez wału korbowego
Jego wynalazek to silnik spalinowy z wirującym tłokiem. Nie posiada typowego wału korbowego – Siła działająca na wał korbowy została przeniesiona na ramię korbowodu – wyjaśnia Rzadkosz – Dzięki temu będzie nawet 2-3 razy mocniejszy od silnika o tej samej pojemności obecnie stosowanego w motoryzacji. Lepsze osiągi będzie można uzyskać na małych obrotach, dzięki czemu zużycie elementów silnika się zmniejszy.
Konsultował się z naukowcami z Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechniki Częstochowskiej, Świętokrzyskiej i Warszawskiej. Wszędzie dostał potwierdzenie, że to się sprawdzi. Opatentował już swój wynalazek. Naukowcy potwierdzają – Ten silnik to nowatorskie rozwiązanie – mówi Tadeusz Tarko, rzecznik patentowy, który tworzył opis techniczny złożony do Urzędu Patentowego – Zniwelowana została utrata energii w trakcie pracy. Dzięki temu można uzyskać zdecydowanie większą moc przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia paliwa. Co więcej, można zastosować alternatywne paliwa, jak choćby wodór.
Rzadkoszowi pomaga dr hab. Stanisław Szwaja z Politechniki Częstochowskiej – Gdyby udało się wyprodukować prototyp, można by wykorzystywać wynalazek np. w urządzeniach stacjonarnych, jako silnik hybrydowy, pneumatyczno-spalinowy, np. w agregatach prądotwórczych. Silnik ten charakteryzuje się dużym momentem napędowym. Mógłby znaleźć zastosowanie również w przemyśle. Co do motoryzacji, to jest to bardzo trudne wyzwanie. Wielkie koncerny wykorzystują sprawdzone i udoskonalane przez ponad dwieście lat klasyczne silniki tłokowe. Pomysł jest nowy, ale dla koncernów motoryzacyjnych zbyt ryzykowny, bo wymaga dużych nakładów finansowych na badania i udoskonalanie.
Wojsko się interesuje
Wynalazkiem zainteresowała się firma zbrojeniowa Bumar – Uznała mój wynalazek za innowacyjny. W oparciu o niego chciała stworzyć agregat prądotwórczy zintegrowany z kompresorem, zminimalizowany rozmiarowo do ich potrzeb – mówi Rzadkosz. Naukowcy z Politechniki Częstochowskiej mieli zrobić dokumentację papierową, Politechnika Warszawska – funkcjonalny model, na którym można robić badania, a Bumar miał stworzyć urządzenie. Wszystko rozbiło się o pieniądze – 5 mln zł.
Rzadkosz wraz z firmą zbrojeniową zgłosił się do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) po dofinansowanie. Okazało się, że jako osoba prywatna nie mógł wnioskować o pieniądze. Musiał to zrobić Bumar. Żeby jednak wniosek firmy przeszedł, Bumar musiał wykazać, że dysponuje prawem własności – Musiałbym oddać urządzenie, nad którym pracowałem przez 40 lat. Nie zgodziłem się – mówi góral.
Kamil Melcer, rzecznik NCBiR przyznaje, że dotąd o dotacje mogły starać się przedsiębiorstwa czy konsorcja firm – Zrobiliśmy jednak krok naprzód i organizujemy konkurs dla mikroprzedsiębiorstw, a niebawem chcemy też otworzyć szansę dla prywatnych osób – przyznaje.
Inwestor z zagranicy?
– Nie zamierzam oddawać praw autorskich i szukam inwestora z zagranicy – mówi Rzadkosz. Rozmawiał z General Motors, z inwestorem z Tajlandii – Nawiązałem też kontakt z jedną z firm motoryzacyjnych z Japonii. Czekam na odpowiedź – mówi góral.
Efekty rozmów poznamy wkrótce.















