Andrzej Dziedzicki

Epidemia koronawirusa mocno wyhamowała inwestycje w środki transportu. W jakim stopniu wpłynęła na słabnący popyt na naczepy i czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie na tym rynku, pytamy Andrzeja Dziedzickiego, dyrektora handlowego EWT Truck & Trailer Polska.

 

 

 

Już od jakiegoś czasu mówiło się o nadchodzącym kryzysie. W jakim stopniu koronawirus się do niego przyczynił?

Od kwietnia zeszłego roku odnotowujemy spadek zamówień na nowe pojazdy. Dotyczy to praktycznie całej Europy. Pierwszą gałęzią, która nasyciła się i odczuła odstąpienie wielu firm od realizowanych kontraktów było budownictwo infrastrukturalne, kolejne branże w niewielkim stopniu były tylko efektem domina. Dodatkowym czynnikiem w transporcie międzynarodowym jest niepewność związana z przewidywanym wprowadzaniem Pakietu Mobilności. Pandemia była niespodziewanym i radykalnie negatywnym czynnikiem dla globalnej gospodarki, którego w ogóle nie brano pod uwagę.

 

W marcu i kwietniu rynek pojazdów użytkowych odnotował spore spadki sprzedaży. Fabryki musiały zwolnić lub całkowicie przerwać produkcję. Czy te straty są możliwe do odrobienia?

Powinniśmy rozróżnić rejestrację pojazdów od nowo wpływających zamówień do fabryk. Spadek sprzedaży w rozumieniu rejestracji pojazdów był związany z pierwszym szokiem oraz z utrudnieniem w rejestracji pojazdów. Wpływ nowych zamówień to zupełnie inna kwestia – ten obraz będzie widoczny dopiero za kilka miesięcy. Straty zawsze są do odrobienia, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w jakim czasie. Warto nadmienić, że fabryki Schmitz Cargobull przez cały czas lockdownu nie zaprzestały produkcji i wydań pojazdów.

 

Jakie panują dzisiaj nastroje wśród firm transportowych? Czy są skłonne inwestować w nowe pojazdy?

Nastroje firm transportowych w drugiej połowie marca uległy znaczącemu pogorszeniu. To przede wszystkim efekt szoku. W maju można było zaobserwować polepszenie nastrojów. To oznaka, że życie toczy się dalej i uczymy się żyć w nowej rzeczywistości. Inwestycji w nowe pojazdy możemy spodziewać się przede wszystkim w firmach zajmujących się produkcją i transportem żywności oraz w sektorze budowlanym.

 

Jakie są prognozy na ten rok: pesymistyczna i optymistyczna?

Uważamy, że jest za wcześnie, żeby móc odpowiedzieć na to pytanie, dlatego skupiamy się na realistycznej prognozie. Sytuacja rynkowa w dobie pandemii oraz wywołanych przez nią ograniczeń zweryfikowała otaczającą nas rzeczywistość. Staramy się uważnie obserwować i szybko reagować na rozwój wypadków. Dzięki bliskim relacjom z klientami monitorujemy rynek, mając informacje z pierwszej ręki. Obecnie poszkodowani są wszyscy, dlatego wspieramy naszych klientów i szukamy rozwiązań optymalnych dla obu stron.