Mariusz Golec

Po dwóch miesiącach izolacji, zmiany nawyków konsumentów i niepewności wśród przedsiębiorców rozpoczęło się tzw. odmrażanie europejskiej gospodarki. Jak w tej sytuacji radzi sobie największy polski producent naczep oraz jak będzie kształtował się rynek transportowy w najbliższym czasie, pytamy Mariusza Golca, prezesa zarządu Wielton S.A.

 

 

 

W marcu i kwietniu rynek pojazdów użytkowych odnotował gigantyczne spadki sprzedaży. Fabryki musiały zwolnić lub całkowicie przerwać produkcję. Czy te straty są możliwe do odrobienia?

Zakładamy, że powrót branży transportowej do stanu sprzed pandemii będzie procesem długotrwałym. Pod koniec tego roku oczekujemy pewnej stabilizacji, co nie jest jednak jednoznaczne z możliwością pełnego odrobienia strat. Ponadto, sytuacja w kolejnych miesiącach będzie wciąż uzależniona od wygaszania lub dalszego rozwoju pandemii koronawirusa.

 

Jak wygląda obecna sytuacja Grupy Wielton?

Siłą Grupy Wielton jest dywersyfikacja geograficzna i produktowa. Działamy w wielu krajach i dostarczamy produkty dla różnych gałęzi transportu. Dzięki naszym zagranicznym spółkom udział eksportu w działalności Grupy rośnie, a zakłady w Wieluniu mogą wykorzystywać swój potencjał i realizować zamówienia na inne rynki, np. dostarczać podwozia na rynek brytyjski. To bardzo ważne w kontekście stabilności oraz możliwości dostosowania działalności do aktualnej sytuacji.

Pandemia koronawirusa przyśpieszyła pewne trendy na rynku, które monitorujemy i na które będziemy dynamicznie reagować, w pełni wykorzystując potencjał naszych spółek. Analizy wskazują, że rekordową sprzedaż odnotowuje obecnie e-handel. Stymuluje on rynek dystrybucji paczek i przesyłek kurierskich. Dynamiczny rozwój tego sektora może przełożyć się na wzrost popytu na specjalistyczne produkty, w tym zabudowy typu last mile delivery. Doskonałym przykładem realizacji zleceń w tym obszarze jest nasza brytyjska spółka Lawrence David. Realizuje ona kontrakt na dostarczanie specjalistycznych produktów dla jednego z największych sklepów internetowych na świecie, a także zlecenia dla dużych klientów z sektora logistycznego i dużej sieci handlowej w Wielkiej Brytanii.

Dobrze radzimy sobie również we Francji. Spółka Fruehauf to lider tego rynku, który po wznowieniu produkcji sukcesywnie realizuje bieżące zamówienia, wykorzystując popyt na swoje produkty. Fruehauf posiada spory portfel zamówień i ciekawe kontrakty z klientami z rodzimego rynku.

Istotne znaczenie ma również dla nas bliska współpraca na rynku rosyjskim z dużymi producentami samochodów ciężarowych, dla których realizujemy zabudowy wywrotek. Kooperacja, w ramach której dostarczamy pojazdy specjalnie dostosowane do wymagań rynku wschodniego, stanowi dla nas siłę napędową do rozwoju.

Z kolei na rynku polskim realizujemy obecnie zlecenia pozyskane od międzynarodowych firm logistycznych i transportowych. Nieustannie skupiamy się także na zdobywaniu nowych klientów oraz wdrażaniu nowych produktów do oferty. Doskonałym przykładem nowości w naszym portfolio produktowym jest super lekka naczepa, która zapewniła nam kontrakt z międzynarodową firmą transportową.

Kluczowa jest dla nas także systematycznie rosnąca sprzedaż produktów z segmentu agro, które zwiększają swój udział w naszej strukturze przychodów. To interesujący dla nas kierunek rozwoju, w którym widzimy potencjał.

 

Już od jakiegoś czasu mówiło się o nadchodzącym kryzysie. W jakim stopniu koronawirus się do niego przyczynił?

Popyt na produkty zmniejszał się od połowy ubiegłego roku. Wiele rynków było już wtedy w trendzie spadkowym. Dynamika spadków oraz charakterystyka procesu była uzależniona od wielu czynników np. makroekonomicznych lub samej dojrzałości poszczególnych rynków. Polski rynek naczep i przyczep rozwijał się nieprzerwalnie niemal od dekady. Sprzyjała temu koniunktura gospodarki. Natomiast pewne przesycenie rynku wsparte zagrożeniami i niepewnością wywołaną przez wprowadzany pakiet mobilności oraz Brexit skutecznie ograniczyło dalszą ekspansję rodzimej branży transportowej. Pandemia koronawirusa wywołała dodatkową degresję w gospodarkach i była katalizatorem wejścia gospodarek w recesję.

 

Jakie panują dzisiaj nastroje wśród firm transportowych? Czy są skłonne inwestować w nowe pojazdy?

Dużo zależy od wielkości i specyfiki przedsiębiorstwa transportowego oraz od kontraktów, jakie posiada. Wiemy, że nasi klienci, podobnie jak my, stanęli przed wieloma wyzwaniami. Jedni radzą sobie z trudnościami lepiej, inni gorzej. Na początku pandemii, gdy gospodarki niemal stanęły, obserwowaliśmy silne ograniczenie popytu oraz narastającą niepewność. Natomiast od kilku tygodni postępuje proces odmrażania gospodarek europejskich. Dzięki temu powoli wraca optymizm wśród przedsiębiorców, co obrazują wskaźniki PMI.

 

Co nas czeka w tym roku?

Działamy w okolicznościach niepewnych i trudnych do przewidzenia. Może wydawać się, że najgorsze jest już za nami. Jednak dopóki nie zostanie wynaleziona szczepionka lub skuteczna metoda leczenia koronawirusa, nie możemy dokładnie oszacować, jak kształtować się będą rynki i popyt. Wykorzystujemy potencjał wynikający z synergii w Grupie Wielton i wszelkie dostępne środki z pomocy antykryzysowych, dlatego z umiarkowanym optymizmem patrzymy w przyszłość.