Wygląda na to, że warto się pospieszyć. MAN TGX nigdy nie był w tak znakomitej kondycji, a jego następca już czai się za rogiem.

Testowy egzemplarz ma kabinę XLX. Nie jest to najbardziej obszerna wersja, niemniej osoby o wzroście około 180 cm mogą się w niej czuć zupełnie swobodnie. Niewielki tunel silnika nie przeszkadza w poruszaniu się po kabinie. Tablica rozdzielcza jest spłaszczona, zatem pomiędzy fotelami jest sporo wolnej przestrzeni. To rozwiązanie, charakterystyczne dla MAN-a porządkuje też wnętrze wizualnie. Nie tylko może się podobać, ale ułatwia utrzymanie porządku – przy przechowywaniu rzeczy i przy sprzątaniu.

Wskaźniki są duże i czytelne. Ekran między głównymi „zegarami” jest niewielki. Ergonomia miejsca kierowcy jest bez zarzutu. Dolna leżanka jest wygodna, ma barierkę zabezpieczającą przed stoczeniem się wypoczywającego na podłogę oraz drobne schowki i zestaw przełączników do sterowania oświetleniem, klimatyzacją i wentylacją wnętrza. Są i gniazdka: 12 i 24 V oraz USB. Dwubarwne wykończenie tego egzemplarza z przewagą jasnych barw dodaje mu lekkości. Jakość i faktura materiałów sprzyjają „higienie pracy”.

Silnik o mocy 500 KM nie rozczarowuje. Maksymalny moment obrotowy jest dostępny już od 930 obr/min i wyraźnie to czuć. Konstruktorom znakomicie udało się zgrać 6-cylindrową jednostkę napędową ze zautomatyzowaną skrzynią o handlowej nazwie MAN TipMatic. Przekładnia licząca 12 biegów plus dwa pełzające ma nowoczesny układ sterowania sprzyjający wykorzystywaniu osiągów silnika najmniejszym kosztem, zwłaszcza w odmianie Profi, w jaką wyposażony był testowy ciągnik. Miała funkcję Ecoroll, czyli „wolne koło”, umożliwiające zestawowi swobodne toczenie się w sprzyjających warunkach. Pomocą w bezpiecznej jeździe był tempomat ACC utrzymujący zadaną odległość od pojazdu z przodu. Jego rozwinięciem jest system stop & go, umożliwiający zestawowi samodzielne pełzanie w korku.

Pakiet EfficientLine jest dobrze znany użytkownikom MAN-ów, a stosunkowo niewielka kabina i odpowiednio dobrany układ napędowy są jego częścią. Dodatkowo ciągnik miał pakiet Aero, z wyposażeniem poprawiającym własności aerodynamiczne. Mocny silnik pozwolił zastosować wyjątkowo „długie” przełożenie mostu 2,53. W połączeniu z ogranicznikiem prędkości ustawionym na 85 km/h stwarzał bardzo dobre warunki do ekonomicznej jazdy. Przy maksymalnej prędkości silnik miał tylko około 1150 obr/min.

Kolejną okazją do oszczędzania jest retarder, w tym wypadku 6-stopniowy. Tak szeroka regulacja pozwala precyzyjnie sterować prędkością i spowalniać zestaw. Wrażenia zza kierownicy są pozytywne. MAN jest cichy, a szum przy wysokiej prędkości pochodzi głównie z dużych lusterek wstecznych, łączących w jednej obudowie zwierciadła zwykłe i szerokokątne. Ciągnik ma dwa zbiorniki o pojemności 580 l każdy. Dzięki nim jego zasięg zbliża się do 4500 km.

Cały opis testu przeczytasz w kwietniowym wydaniu miesięcznika Truck & Van.

Zobacz filmy z testu, podziel się swoimi komentarzami i uwagami

Obejrzyj galerię zdjęć z testu