MAN wychodzi naprzeciw tendencji do elektryfikacji transportu przebiegającego w pobliżu ludzkich siedzib. Dostawczy eTGE jest propozycją uniwersalnego pojazdu o gabarytach dostosowanych do pracy w gęstym ruchu. Spędziliśmy z nim cały dzień, żeby przekonać się, czy jego zasoby energii dorównują naszym.

Elektryczny MAN eTGE oferowany jest jako krótki furgon (wg nomenklatury producenta „standardowy”) z wysokim dachem. Objętość ładowni wynosi 10,7 m3, co odpowiada furgonowi z silnikiem Diesla i napędem kół tylnych lub 4×4. Wersja przednionapędowa ma 11,3 m3. MAN eTGE występuje w wariantach o dopuszczalnej masie całkowitej 3,5 lub 4,25 t, ich ładowność wynosi odpowiednio 950 i 1750 kg. Nasz MAN eTGE 3.140 miał dmc 3,5 t.

Z punktu widzenia kierowcy elektryczny MAN niewiele różni się od wersji z silnikiem spalinowym. W układzie przeniesienia napędu nie ma skrzyni biegów, dlatego eTGE ma wybierak podobny do tego, jaki mają samochody z automatyczną skrzynią. Wskaźniki są podobne, lecz na „zegarze” obrotomierza silnika elektrycznego jest również skala wskazującą stopień odzysku energii hamowania. Ulokowany poniżej mały wskaźnik obrazuje ogólnie dostępną do użycia moc. Na polu prędkościomierza jest wskaźnik energii, jaka pozostała w akumulatorach.
Silnik ma 100 kW, czyli 136 KM, lecz maksymalny moment obrotowy dochodzi do 290 Nm. Wysoki moment jest dostępny niemal „od zera”, zatem eTGE znakomicie przyspiesza.

Prędkość maksymalną ograniczono fabrycznie do 90 km/h z myślą o spowolnieniu zużycia energii. Firma deklaruje średnie zużycie na poziomie 20 kWh/100 km, a maksymalny zasięg wg NEDC przekracza 170 km. Przy zużyciu energii rzadko przekraczającym 19 kWh na 100 km udało nam się do niego zbliżyć. Przejechaliśmy 120 km i nie czekaliśmy aż MAN wyczerpie się „do dna”, ale na podstawie informacji z komputera pokładowego, który na koniec dnia określił dostępny zasięg na 45 km, szacujemy, że bylibyśmy w stanie pokonać 150÷160 km.

MAN-a można ładować prądem przemiennym (AC), 3-fazowym co zajmuje około 5 i pół godziny. Wtyczka „combo” umożliwia szybkie podładowanie auta prądem stałym (DC) do 80% pojemności akumulatorów w ciągu 45 minut. Na wyposażeniu jest również ładowarka, która pozwala skorzystać ze zwykłego, domowego gniazdka 230 V, ale wówczas ładowanie do pełna trwa 9-10 godzin. W zarządzaniu ładowaniem oraz innymi funkcjami samochodu pomaga e-Manager, z którym można komunikować się za pośrednictwem centralnego ekranu dotykowego.

Pojemność zestawu akumulatorów wynosi 36 kWh, a producent daje na nie gwarancję na 8 lat lub 160 000 km. Dopuszcza jednak spadek pojemności akumulatorów o 30%, wynikający z „charakterystyki elementów” użytych do ich budowy.

MAN eTGE sprawia bardzo dobre wrażenie. Jest dynamiczny i bardzo dobrze wyciszony. W kabinie nie słychać przeciągłych dźwięków typowych dla pojazdów elektrycznych.

Cały opis testu przeczytasz w majowym wydaniu miesięcznika Truck & Van.

Zobacz filmy z testu, podziel się swoimi komentarzami i uwagami

Zobacz galerię zdjęć z testu