Kluczem jest integracja

C

24-01-2023

Dane są dzisiaj jednym z największych zasobów firmy. Szczegółowe informacje w odpowiedni sposób przetworzone dostarczają wiedzy, która pomaga podejmować najtrudniejsze decyzje. Dlatego też coraz większej wagi nabierają systemy telematyczne i połączone z nimi aplikacje. O najnowszych trendach na rynku digitalizacji flot pojazdów rozmawiamy z Agnieszką Szwaj, marketing menedżerem w firmie Webfleet, podczas wrześniowych targów IAA Transportation.

Jakie nowości firma Webfleet przygotowała specjalnie na targi w Hanowerze?

Podczas targów swoją premierę miał Driver Terminal, czyli kompaktowe urządzenie przenośne dla kierowców z serii PRO. Z tej serii mamy już kilka rozwiązań. Czołowym jest seria PRO 8, czyli terminal, który przypomina tablet. Natomiast PRO M jest rozmiarów telefonu i zawiera właściwie wszystko to, czego potrzebuje kierowca. Samo urządzenie jest miniaturą dużego terminala. Niektórzy nie chcą korzystać z dużych urządzeń, a poza tym rynek tego typu produktów się zmienia. Wszyscy mają dzisiaj telefony i chcą, żeby one spełniały funkcje urządzeń wielozadaniowych. A my właśnie oferujemy taki super wzmocniony telefon, który jest odporny na wstrząsy, upadki, zanieczyszczenia czy wilgoć. Można przez niego nie tylko rozmawiać, ale również za jego pomocą korzystać z różnych aplikacji dostosowanych do potrzeb kierowcy. To jest urządzenie typowo kabinowe dla kierowców.

Co w sobie zawiera PRO M?

PROMOCJA

PROMOCJA

Ma wszystkie aplikacje mobilne predefiniowane do naszych rozwiązań, ale ponieważ działa w systemie Android, kierowca może również korzystać z innych aplikacji, które pomagają mu w pracy. Może korzystać m.in. z aplikacji do zarządzania zamówieniami – Webfleet Work App czy sprawdzania pojazdu – Webfleet Vehicle Check.

Jakie czynności ma zaprogramowane Webfleet Vehicle Check?

Ta aplikacja może zawierać bardzo dużo punktów. Musieliśmy je nawet zredukować, ponieważ okazało się, że jest ich za dużo. Klienci sami chcą decydować, jakie punkty ma zawierać taka lista i to jest teraz możliwe.

Do czego dokładnie służy aplikacja Work App?

To typowa aplikacja dla kierowców, która pozwala im korzystać m.in. z profesjonalnej nawigacji TomTom GO Fleet. Spełnia ona wszystkie wymagania frachtów. Poza tym służy do optymalizacji tras czy zarządzania zamówieniami. Tutaj spedytor ma możliwość bezpośredniej komunikacji z kierowcą. Wysyła zlecenie na urządzenie, kierowca je odznacza jako przeczytane i nie potrzebuje dodatkowych urządzeń.

Bardzo mocno stawiamy też na ecodriving. Mamy rozwiązanie o nazwie OptiDrive 360, które do tej pory było przeznaczonej raczej dla flot osobowych. Teraz dodaliśmy do niego nowe funkcje, które dostosowują je do potrzeb kierowców samochodów ciężarowych.

Nowy, kompaktowy terminal kierowcy PRO M wyposażony jest w fabrycznie zainstalowane aplikacje Webfleet Work App, TomTom GO Fleet i Webfleet Vehicle Check. Małe rozmiary i duża odporność na uszkodzenia sprawiają, że jest łatwy w użyciu i bardzo praktyczny.

Jak to działa?

Rozwiązanie to umożliwia monitorowanie stylu jazdy kierowców i ocenianie ich pod kątem wielu parametrów. Wszyscy chcą oszczędzać paliwo, bo to jest czynnik kosztowy, a obecnie ceny paliw są na dość wysokim poziomie, co wzmaga zainteresowanie oszczędnościami. System wystawia kierowcy ocenę na podstawie m.in. czasu utrzymania stałej prędkości, przekraczania dozwolonej prędkości, częstotliwości hamowania, sposobu pokonywania zakrętów, zmiany biegów, itd. Jest szereg różnych parametrów, które wpływają na ostateczny wynik. Menedżer floty otrzymuje bezpośrednio na swój komputer wyniki i od razu wie, który kierowca, w jakim obszarze wymaga szkoleń. To rozwiązanie umożliwia także aktywny coaching kierowców, który może się odbywać podczas prowadzenia pojazdu. Kierowca na bieżąco otrzymuje wskazówki, które mają nie tylko wpłynąć na niższe zużycie paliwa, ale również wyćwiczyć w nim prawidłowe odruchy. Jest to więc narzędzie szkoleniowe.

OptiDrive będzie na pewno odgrywał coraz większą rolę. My to narzędzie cały czas doskonalimy i dostosowujemy do potrzeb naszych klientów, którzy w tej chwili szukają takich rozwiązań, żeby je sprzęgać ze swoimi narzędziami motywacyjnymi. W firmach transportowych coraz częściej są organizowane tzw. ligi firmowe, w ramach których kierowcy rywalizują ze sobą, niektóre firmy dzielą się z kierowcami oszczędnościami wygenerowanymi dzięki racjonalniej jeździe. Myślę, że zdecydowanie będzie się to dalej rozwijało.

W jakim kierunku jeszcze zamierzacie się rozwijać?

Podczas targów IAA Transportation zaanonsowaliśmy też nasz nowy produkt – Cold Chain, czyli narzędzie do zarządzania transportem ciężarowym w temperaturze kontrolowanej. Mówimy tu przede wszystkim o pomiarze temperatury. W tej chwili oczywiście mamy takie rozwiązania w swojej ofercie, ale to nie są nasze produkty. Bazują one na integracjach z partnerami zewnętrznymi. Natomiast teraz będziemy mieć własne.

A co z elektomobilnością? Czy tutaj są potrzebne jakieś specjalne systemy wspomagające zarządzanie flotą?

Elektromobilność to temat dla nas strategiczny, jak dla wszystkich w tej chwili. My jednak zaczęliśmy zajmować się nim znacznie wcześniej. Bardzo szybko zorientowaliśmy się, że nie możemy czekać i musimy dostosować nasze systemy do pojazdów elektrycznych, bo one się mimo wszystko bardzo różnią od tych z napędem konwencjonalnym. W pojazdach spalinowych języczkiem u wagi jest zużycie paliwa. Tutaj mamy zużycie energii, a to dramatycznie wpływa na wszystkie pozostałe czynniki, które trzeba śledzić. Menedżer floty musi zarządzać pracą pojazdów, biorąc pod uwagę ich zasięg, czas ładowania, punkty ładowania, kiedy je ładować, żeby to było najbardziej optymalne kosztowo. Tego typu funkcje i narzędzia my na swojej platformie już udostępniamy i jesteśmy bardzo zaawansowani pod tym względem.

Czy to narzędzie pozwala też określić zasięg pojazdu elektrycznego na podstawie trasy z uwzględnieniem topografii terenu czy ruchu o danej porze dnia?

Takiego narzędzia jeszcze nie mamy. Ale zasięg pojazdów elektrycznych zależy od wielu czynników, również od stylu jazdy kierowcy czy od temperatury na zewnątrz. Cały czas więc pracujemy nad tym i uczymy swoje systemy, zbierając wszystkie możliwe dane. Na rynek trafia teraz bardzo dużo modeli pojazdów elektrycznych. One dosłownie zalewają rynek. A my każdy model musimy przebadać, sczytać z niego dane i zobaczyć, co można z niego wycisnąć, bo każdy ma swoją charakterystykę. W tej chwili bardzo się ten rynek rozwija. Obecnie najbardziej jesteśmy zainteresowani pojazdami dostawczymi, jeżeli chodzi o biznes, ale też osobowymi – czyli flotami firmowymi. Menedżer floty już dzisiaj może obserwować dostępny zasięg w swoich pojazdach i po wpisaniu trasy do systemu, wie, czy samochód jest w stanie zrealizować dane zlecenie, czy nie, bez konieczności ładowania. To narzędzie jest dobrze przygotowane do tego, żeby racjonalnie zarządzać flotą pojazdów elektrycznych.

A co z tymi, którzy jeszcze nieśmiało podchodzą do elektromobilności?

Naszym klientom udostępniamy np. proste raporty, które mają ich ośmielić do przechodzenia na elektryki. Są to raporty gotowości do elektryfikacji, czyli właśnie na bazie pokonywanych dziennych przebiegów i tras, po których poruszają się ich pojazdy, jesteśmy w stanie określić, czy dany pojazd można łatwo zamienić na elektryczny. Obecne modele dają szansę na taką zamianę i gwarantują realizację zadań, które do tej pory wykonywał samochód spalinowy. Takie rozwiązania już są i nie stanowią problemu.

Na czym w takim razie skupiają się dzisiaj wasze działania w tym zakresie?

W tej chwili potrzebne są rozwiązania do rozliczania zakupu energii. Dzisiaj to jest największy i bardzo złożony problem. Rozliczanie płatności wymaga współpracy telematyki z całą infrastrukturą do ładowania, pojawiają się różne taryfy, różni operatorzy i różne aplikacje do realizowania tych płatności. Ten rynek się dopiero kształtuje. Jestem przekonana, że będziemy w tym kierunku działać i będzie się tu jeszcze wiele rzeczy działo, bo wszyscy chcą mieć rzetelną informację i rzetelne dane. Chociażby teraz klienci nas pytają, jak rozliczać ładowanie samochodu służbowego np. w domu pracownika. Chcieliby mieć jasność w tej kwestii. My oczywiście wiemy, gdzie, kiedy i ile czasu pojazd się ładował i możemy udostępnić te dane, ale nie mamy jeszcze narzędzi, które pomagałyby w tym wypadku w rozliczeniu kosztów. I to zapewne jeszcze trochę czasu nam zajmie.

Rozumiem, że takie narzędzie jest projektowane, udoskonalane dla pojazdów osobowych i dostawczych, a co z ciężarówkami?

Oczywiście myślimy już o tym, ale do tej pory ten rynek był bardzo ograniczony. Liczymy, że jednak tu się coś zmieni.

Dzięki integracji danych menedżer w jednym miejscu ma obraz całej floty, co znacznie ułatwia zarządzanie i pozwala szybko reagować w sytuacjach kryzysowych.

Żeby się coś zmieniło, potrzebne są narzędzia, które pokażą, że ta zmiana jest możliwa. 

Do tej pory nie mieliśmy klientów z ciężkimi pojazdami elektrycznymi. Czekamy więc aż trochę więcej zadzieje się na tym rynku, tak żebyśmy mogli te pojazdy też przebadać. Producenci pojazdów ciężarowych mają gotową telematykę, w takim sensie, że mają dane, które my możemy łatwo pobrać. Liczymy więc na integrację z nimi, tak żeby móc wykorzystać też te dane do projektowania zbiorczego, zintegrowanego rozwiązania, które będzie pomagało klientom zarządzać też taką flotą. Oczywiście pojazdy ciężarowe będziemy kanalizować i czekamy aż klienci przyjdą do nas ze swoimi elektrycznymi ciężarówkami i będą chcieli nimi zarządzać.

Dlaczego klienci korzystają z waszych systemów, jeżeli producenci pojazdów oferują własne?

Producenci pojazdów dostarczają danych telematycznych, ale na poziomie podstawowym w stosunku do tego, co my jesteśmy w stanie dostarczyć. Umożliwiają sczytywanie danych, ale nie oferują narzędzi do ich analizowania oraz zaawanasowanych funkcji do zarządzania flotą.

Wydaje mi się, że ostatnio bardzo rozwinęły się fabryczne narzędzia do zarządzania pojazdami dostawczymi, a w przypadku pojazdów ciężarowych to są już dość zaawansowane produkty…

Częściowo tak jest, ale mimo wszystko to jest inny poziom w porównaniu z wachlarzem funkcji, które są dostępne na platformach typowo telematycznych.

Czym więc różnią się te systemy?

Jeżeli ktoś nie ma specjalnie rozbudowanych potrzeb w zarządzaniu flotą i interesują go tylko podstawowe dane, np. na temat zużycia paliwa, lokalizacji pojazdów czy komunikacji z kierowcą, to wystarczy mu fabryczny system. Ale zazwyczaj we flocie jest klika marek aut i z każdego można uzyskać innego rodzaju dane, w innym formacie, które są dostępne na różnych platformach. Osoba zarządzająca flotą musiałaby nic innego nie robić, tylko tym się zajmować. A nasz system pozwala sczytywać te wszystkie dane z różnych marek pojazdów. Przedsiębiorca ma dostęp do wszystkich kluczowych danych dotyczących floty, korzystając z jednego systemu, jednego okienka, na jednym ekranie. Dlatego myślę, że integracja jest tutaj słowem kluczem.

Można również odnieść wrażenie, że podobne narzędzie, które dzisiaj proponuje Webfleet do oceny stylu jazdy i coachingu kierowcy, są od lat dostarczane przez producentów pojazdów ciężarowych. Czy tu też są jakieś istotne różnice?

Tu też naszą przewagą jest spójność danych. Mając fabryczny system, możemy oceniać styl jazdy kierowcy tylko tej konkretnej marki. Każdy z tych systemów jest inny, więc trudno jest porównywać dane. Dodatkowo cały czas rozwijamy te systemy, dokładając kolejne aspekty, które bierzemy pod uwagę, aby ocena była jeszcze bardziej dokładna. Możemy generować dane na podstawie tysięcy zmiennych, ale klient i tak wybiera to, co go najbardziej interesuje, dostosowując system do własnych potrzeb. Jest więc tutaj pole do indywidualizacji. Podobnie jak w przypadku Webfleet Vehicle Check, gdzie mamy tysiąc rzeczy, które mogą znaleźć się na liście do sprawdzenia, ale nie każdy jest zainteresowany wszystkimi. To jest kwestia indywidualna. Myślę, że wartością podstawową jest jeden interfejs, szybka analiza wszystkiego pod każdym kątem. Dzisiaj telematyka jest narzędziem zarządczym, które wspiera podejmowanie decyzji flotowych. To nie jest tylko system, który sczytuje dane, ale na podstawie zgromadzonych informacji i ich analizy pomaga w podjęciu strategicznych decyzji. Obecnie systemy telematyczne rozwijają się w kierunku inteligentnego biznesu, czyli wsparcia podejmowania decyzji flotowych i w tym kierunku też dążą nasze systemy.

Podczas targów zapowiedzieliście premierę nowego systemu monitorującego przewozy w warunkach chłodniczych. Również tutaj swoją ofertę mają producenci naczep. Czy Cold Chain będzie korzystał z danych generowanych przez te systemy?

Nasze rozwiązania chcemy integrować z rozwiązaniami oferowanymi przez producentów naczep. Nie chcemy wyważać otwartych już drzwi. Chcemy wszystkich producentów mieć u siebie na platformie OEM. Connect. W tej chwili współpracujemy w ten sposób w ramach pojazdów osobowych i dostawczych z Mercedesem, BMW, Grupą Renault czy Stellantisem, dzięki czemu już nic nie musimy instalować w pojazdach. Na tym nam nie zależy. My chcemy pobierać dane, korzystając z rozwiązań producentów pojazdów i wzbogacać je przy wykorzystaniu naszych narzędzi telematycznych. Nasze systemy też się uczą, w różnego rodzaju algorytmy powoli wchodzi sztuczna inteligencja. Wzbogacamy generowane dane po to, żeby dać zarządzającym flotom narzędzie, które pokaże im, do czego mogą tych danych użyć.

Webfleet Vehicle Check to aplikacja, która ma ułatwić codzienną inspekcję pojazdu. Ogranicza prace administracyjne i usprawnia przepływ informacji, dzięki czemu można szybciej usuwać usterki w pojazdach, zwiększając bezpieczeństwo i ograniczając nieprzewidziane przestoje związane z awarią pojazdu.

Rozumiem, że w przypadku, w którym klient ma w swojej flocie różne system telematyczne producentów pojazdów i naczep, wy integrujecie dane zbierane przez te systemy, przetwarzacie je i dostarczacie analizy, które dają obraz całej floty…

Z kilkoma producentami tak już to działa. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że to głównie dotyczy nowo produkowanych samochodów osobowych i dostawczych.

W jakim kierunku będzie zmierzać ten rynek. Czy zawładnie nim sztuczna inteligencja?

Dzisiaj w branży modne słowa to „case”, „connected” – wszystko musi być połączone, „autonomous” – wszyscy się szykujemy, że to w końcu nastąpi, samochody są już gotowe, nie wiem tylko czy my, ludzie jesteśmy, i oczywiście brakuje nam infrastruktury do tego, „shared” – współdzielone oraz „electric”.

Cztery lata temu na targach w Hanowerze, mieliśmy trochę elektromobilności i dużo autonomii. Teraz na wszystkich stoiskach były pojazdy z napędami elektrycznymi, autonomiczne z cicha pokazano na niektórych. Wygląda na to, że moda na autonomię przygasła…

Rynek faluje. Pojawiają się gorące tematy, które zajmują wszystkich. Teraz autonomiczność z doniesień medialnych przeszła już do fazy operacyjnej. Sztaby ludzi pracują nad tym, aby faktycznie było możliwe zastosowanie jej w rzeczywistych warunkach. Ja myślę, że to się w końcu zdarzy, ale to nie będzie nagła rewolucja, tylko stopniowe wdrażanie tych pojazdów do pracy.

Jaka będzie rola systemów Webfleet, gdy będziemy mieli autonomiczne pojazdy?

Dane są generowane w każdym pojeździe i myślę, że ludzi zainteresowanych tymi danymi też nie zabraknie. Wówczas znaczenie będą miały parametry odpowiedzialne za prewencję i bezpieczeństwo. Widzę dużą przestrzeń na wykorzystanie danych przy zarządzaniu flotą pojazdów autonomicznych. To jest jednak pieśń przyszłości. A dzisiaj wyzwaniem jest na pewno elektromobilność. To jest trend, od którego nie ma odwrotu. Musimy się więc na niego przygotować i przygotować naszą infrastrukturę oraz zbierać doświadczenie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Katarzyna Dziewicka

 

Zobacz także

C

Najnowszy numer

C
Truck & Van 03/2021
TSL Biznes 03/2021
C